Od weselnych scen do „Disco Star”. Brendy Band o muzyce, relacjach i odporności [WYWIAD]

Zaczynali od grania „dla ludzi i pod ludzi” — wesela, eventy, setki imprez i parkiety w całej Polsce. Z czasem jednak między próbami zaczęły zostawać riffy, melodie i teksty, które mówiły o nich więcej niż jakikolwiek cover. Brendy Band to zespół zbudowany na relacjach, braterskiej więzi i autentycznym kontakcie z publicznością — zarówno na scenie weselnej, jak i tej telewizyjnej. Udział w programie „Disco Star” był dla nich nie tylko sprawdzianem scenicznym, ale przede wszystkim testem odporności i zespołowej siły. O drodze od eventów do autorskich numerów, kulisach zespołu, ratowaniu trudnych imprez i emocjach ukrytych w utworze „Powiedz mi” opowiadają w szczerej rozmowie.

1. Zaczynaliście od wesel i eventów — kiedy poczuliście, że chcecie być też zespołem „autorskim”, a nie tylko coverowym?

Zaczynaliśmy bardzo „użytkowo” : wesela, eventy, granie dla ludzi i pod ludzi ale im dłużej byliśmy razem na scenie tym częściej łapaliśmy się na tym, że między próbami zostają jakieś riffy, melodie i teksty. W pewnym momencie poczuliśmy, że to nie są już tylko luźne pomysły ale coś co nas naprawdę opisuje. Chęć bycia zespołem autorskim przyszła naturalnie nie jako ucieczka od coverów, tylko jako kolejny krok i potrzeba powiedzenia czegoś „po swojemu”.

2. W programie Polsat wspominano, że zespół wyszedł z inicjatywy perkusisty Dawida — jak wyglądała ta historia od kuchni: kto był pierwszy, a kto dołączył jako „brakujące ogniwo”?  

Faktycznie iskrą zapalną był Dawid. To on pierwszy rzucił hasło, że warto zbudować skład, który nie tylko dobrze obsłuży imprezę ale będzie miał wspólną wizję i przedewszystkim opierał sie na braterskiej więzi. Potem zaczęło się kompletowanie „brakujących ogniw” Byla już 4, kolejno Arek i Witek(bracia) zaprosili do zespolu gitarzyste Szymona z ktorym uczeszczali razem do Sadeckiej samochodówki i na sam finał do zespolu doszedl klawiszowiec i wokalista Daniel. Każdy nowy członek wnosił coś czego wcześniej brakowało: charakter, doświadczenie i inne muzyczne wpływy. I dopiero wtedy wszystko zaczęło się naprawdę zazębiać.

Źródło zdjęć: wysłany przez zespół Brendy Band

3. Macie na koncie setki imprez — czy po tylu latach dalej coś potrafi was zaskoczyć na scenie? 

Paradoksalnie  im więcej grasz tym bardziej potrafią Cię zaskoczyć ludzie. Reakcje publiczności, energia, momenty kiedy coś zupełnie nieplanowanego nagle odpala imprezę. Po tylu latach wiemy jedno: żadna scena nie jest taka sama ,nawet jeśli setlista bywa podobna to imprezę i jej klimat tworzą ludzie.

4. Jaka była najtrudniejsza impreza, którą musieliście „uratować” — i jak to zrobiliście, żeby ludzie nawet nie zauważyli kryzysu?

Najtrudniejsze imprezy to zwykle te, o których nikt później nie mówi a to dlatego bo udało się je „uratować”. Awaria sprzętu, nagła zmiana harmonogramu, zmęczenie, czasem i choroba bo jestesmy tylko ludźmi. Zdarzylo sie, ze wieczor przed impreza jeden znas mial wypadek samochodowy krory wykluczyl go z grania na pewien czas, z tego tez trzeba bylo wyksc obronną ręka i na szczescie sie udalo. Kluczem jest spokój, jeśli robisz to dobrze, kryzys znika, zanim ktokolwiek zdąży go zauważyć.

5. Jeśli ktoś was zna z internetu, to często z live’ów, weselnych klimatów i coverów — czym Brendy Band różni się na żywo od tego, co widać w socialach?

Social media pokazują jedynie wycinek. Ciezko tam przedstawic emocje i energię ktora od nas bije. Na żywo Brendy Band to przede wszystkim kontakt: reagujemy na ludzi, na moment i na emocje w sali. Jest więcej dynamiki, improwizacji i rzeczy, których nie da się zaplanować ani nagrać pionowo telefonem. 

Źródło zdjęć: wysłany przez zespół Brendy Band

6. Macie oficjalne wideo do „Powiedz mi” — o czym jest ten utwór tak naprawdę i jak dużo w nim waszego doświadczenia/obserwacji? 

„Powiedz mi” to utwór o momentach niedopowiedzeń i o sytuacjach kiedy wszyscy coś czują ale nikt nie chce zrobić pierwszego kroku. Jest tam sporo naszych obserwacji, niekoniecznie jednej historii jeden do jednego ale emocji, które każdy z nas gdzieś po drodze znał dlatego ten numer tak dobrze rezonuje  bo jest bardzo ludzki i prawdziwy.
„Powiedz mi” to opowieść o letniej miłości, która przyszła intensywnie i równie nagle się skończyła. To historia tęsknoty za tym co było i nadziei, że może jeszcze wróci ten stan, w którym świat „lśnił od miłości”.
Jest w tym dużo naszych obserwacji i doświadczeń, bo chyba każdy zna takie lato, które wydaje się idealne a potem zostaje już tylko „wydeptany szlak” Dlatego ten numer jest bardzo uniwersalny. Prosty, szczery i oparty na emocjach, które naprawdę się zdarzają.

7. Czego nauczył was “Disco Star”: bardziej sceny/telewizji czy psychiki i odporności?  

„Disco Star” nauczyło nas przede wszystkim odporności. Telewizja to zupełnie inny świat: szybkie tempo, presja, ocena w kilka sekund. Oczywiście daliśmy się poznać scenicznie ale największa lekcja była mentalna  jak nie brać wszystkiego do siebie, jak skupić się na robieniu swojej roboty, jak opanować stres, co bylo bardzo ciężkie mając świadomość, ze jest tylko jedna szansa, nie można sie pomylić gdy reżyser krzyknie „akcja”. Myślę, ze ten program jeszcze bardziej zbliżył nas do siebie i upewnił w tym, ze będąc zgrana ekipą zawsze damy sobie radę! Dla nas nie chodzi tylko o show i muzyke, a przede wszystkim o relacje. 

Źródło zdjęć: wysłany przez zespół Brendy Band

8. W branży eventowej każdy zespół mówi „energia, profesjonalizm, rozkręcamy każdą imprezę” — więc zapytam inaczej: co jest waszym znakiem firmowym, po czym goście mówią „to było Brendy Band”?

Naszym znakiem firmowym jest autentyczny kontakt. Nie gramy „do ludzi”, tylko z ludzmi i dla ludzi.  Dużo reagujemy na to co dzieje się pod sceną, nie jedziemy na autopilocie. Goście często mówią, że czuli się częścią imprezy, a nie tylko odbiorcami  i to jest coś co chcemy żeby kojarzyło się z Brendy Band

Źródło zdjęć: wysłany przez zespół Brendy Band

9. Gdybyście mogli wprowadzić jedną zmianę w polskich weselach/eventach, żeby było lepiej dla ludzi i dla muzyków — co by to było?

Jedna zmiana? Więcej luzu i zaufania. Mniej sztywnego trzymania się schematów. Kiedy organizatorzy i muzycy grają do jednej bramki bez stresu i „odhaczania punktów” WSZYSCY i goście i zespół bawią się lepiej.

10. Co jest większym marzeniem: trasa koncertowa pod własnym szyldem czy hit, który z wesel przeniesie się do radia/streamingu?

To trochę jak pytanie „serce czy rozum”. Trasa pod własnym szyldem to spełnienie artystyczne i bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy przychodzą specjalnie DLA NAS. Ale hit, który wyjdzie poza wesela i zacznie żyć w radiu czy streamingu otwiera zupełnie nowe drzwi. Idealny scenariusz? Jedno i drugie, jednak na trasę pod własnym szyldem jestesmy chyba troszkę  „za mali” wiec myślę że  najlepiej jeśli zostaniemy przy weselach i imprezach okolicznościowych, trzeba mierzyć sily na zamiary:) 

Obejrzyj najnowszy singiel muzyczny zespołu:

Brendy Band nie próbuje na siłę przeskakiwać etapów ani udawać kogoś, kim nie jest. Niezależnie od tego, czy grają na weselu, evencie czy przed kamerami programu „Disco Star”, najważniejszy pozostaje dla nich człowiek i relacja. Autentyczność, spokój w kryzysowych momentach i granie „z ludźmi, a nie do ludzi” to coś, co konsekwentnie buduje ich tożsamość. Plany? Bez napinki i wielkich deklaracji — krok po kroku, z muzyką, która wynika z doświadczeń i emocji. Bo jak sami mówią, kiedy jest zaufanie i wspólny kierunek, reszta przychodzi naturalnie.